czwartek, 25 czerwca 2015

KIEDY NA MNIE PATRZYSZ - Agata Czykierda-Grabowska



ONA (Karina) ma dwadzieścia jeden lat, wspaniałą przyjaciółkę Martę i na co dzień studiuje w Warszawie architekturę wnętrz. W wakacje wraca do swojego rodzinnego miasta, gdzie mieszka razem z matką. Skutecznie ukrywa przed znajomymi fakt, że zaraz po maturze została brutalnie zgwałcona i od tej chwili samotnie, w swoim własnym wnętrzu, bez wyrzucania emocji na zewnątrz próbuje zmierzyć się z tym, co ją spotkało.

ON (Aleksander) ma dwadzieścia cztery lata. Mieszka z rodziną w Kanadzie, gdzie właśnie skończył studia. Gdyby nie upór jego siostry, Anny, która postanowiła wziąć ślub w rodzinnym mieście dziadków, zapewne w ogóle nie pojawiłby się tego lata w Polsce. Jako dziecko walczył z białaczką, potem musiał uporać się z nawrotem choroby i mimo, że minęło już pięć lat odkąd wygrał tę walkę, nadal obawia się, że koszmar może powrócić.

OBOJE zmagają się od dawna samotnie ze swoimi problemami, jednak pewnego deszczowego dnia ich drogi niespodziewanie się krzyżują. Karina znajduje potrąconego w ulewie psa, a Aleks pomaga jej przewieźć go do weterynarza. Od tej chwili nieustannie na siebie wpadają. Ich znajomość rozwija się jednak powoli, ponieważ niepotrafiąca zaufać nikomu Karina, której najlepszą metodą na nowe, nieprzewidziane sytuacje jest ucieczka, znika za każdym razem, gdy Aleks próbuje się do niej zbliżyć. Chłopak nie daje się łatwo pozbyć i nieustannie szuka kontaktu z dziewczyną, która zafascynowała go już przy pierwszym spotkaniu. Czy Karina w końcu mu zaufa? Jak zareaguje Aleks, kiedy pozna jej mroczny sekret? I czy ona nie ucieknie, gdy dowie się o jego chorobie? Cóż… ja Wam nie powiem. Sami musicie przeczytać.

Książka ma naprawdę spore gabaryty, które w pierwszej chwili mogą zniechęcić. Jednak po lekturze kilkunastu stron przepadłam i „połknęłam” tę historię w jedno popołudnie. Mimo, że narracja trzecioosobowa nie jest moją ulubioną, to wszystkie opis były tak przemyślane, dopracowane i plastyczne, że podczas lektury czułam jakbym stała tuż obok bohaterów i przyglądała się ich przeżyciom z odległości jednego metra. Wiedziałam dokładnie, co dzieje się w ich głowach, a także jak wygląda miejsce, w którym się aktualnie znajdują. Brawo dla autorki za taką dbałość o szczegóły.

Poza historią dwójki bohaterów mamy w tej książce jeszcze szereg innych, również starannie wykreowanych postaci drugoplanowych oraz  dobrze rozwinięte wątki poboczne m.in.: przygotowania do ślubu Anny i Jamesa oraz przyjaźń Marty i Kariny, którą może zepsuć nagłe wyznanie ich kolegi Adama.

Książka pani Agaty Czykierdy – Grabowskiej z pewnością dostarcza skrajnych emocji. Wielokrotnie wywołuje dreszcz wzruszenia, rozgrzewa erotycznymi uniesieniami, ale również potrafi przywołać uśmiech na twarzy, ponieważ potyczki słowne bohaterów oraz kąśliwe lub ironiczne uwagi Kariny z pewnością rozbawią niejednego czytelnika.

„Kiedy na mnie patrzysz” nie jest banalnym romansem o dwójce ludzie, którzy spotykają się, poznają i zakochują w sobie. To wciągająca historia walki z własnymi zmorami oraz akceptacji drugiego człowieka wraz z całym bagażem jego życiowych doświadczeń. To poruszająca opowieść o młodych ludziach, którzy otwierając się przed inną osobą, próbują zapomnieć o wszystkim co złe i zaznać chociaż odrobiny szczęścia. Tak dobry debiut zapowiada, wspaniałe książki autorki w przyszłości. Ja już na nie czekam.




Agata Czykierda-Grabowska - ur. 26 marca 1983 roku w Tomaszowie Lubelskim. Absolwentka Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Wraz z mężem mieszka w Ząbkach pod Warszawą. Swój czas spędza pomiędzy pracą zawodową oraz jej największymi hobby, którymi są: pisanie długich opowiadań z gatunku new adult, czytanie horrorów z zombie w tle oraz podróże w najbardziej egzotyczne miejsca świata.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce oraz wydawnictwu Novae Res. 

4 komentarze:

  1. Bardzo często ostatnio słyszę o tej książce i mam na nią coraz większą ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę się przyznać, że nie dałam rady jej przeczytać :P w połowie mnie znudziła, a szkoda, bo byłam jej z początku bardzo ciekawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo szkoda
      Ja połknęłam tę książkę w jedno popołudnie.

      Usuń